2015/12/30

Włoskie smaczki: sylwester po włosku, czyli jak Włosi witają Nowy Rok

Źródło

"Sylwestra organizują tam", mówi on-znajomy, wskazując na ani to magazyn, ani barak - podłużny biały budynek, którego ściany zdają się falować. Zastanawiam się więc czy na pewno są z cegły. Koleżanka obok chichocze, zadając sobie pewnie podobne do moich pytania. Niech tam, hej przygodo - cieszę się. Ostatecznie niepewnego przeznaczenia budynek okazuje się obiektem ciepłym i przytulnym, a długie stoły ustawione są równo w rzędach jak na weselu. Talerze i półmiski z nowymi daniami przelatują mi przed oczami, podobnie jak butelki wina. Gdy kończymy jeść dochodzi północ i wszyscy podrywają się od stołu. Ściskamy czyichś wujków, ciocie, kuzynów, sąsiadów zza zakrętu, chociaż wszystkich widzę po raz pierwszy w życiu, ale życzymy sobie dobrze.  I podczas , gdy my, po polsku, życzymy sobie wielu rozmaitości i pomyślności, roześmiani Włosi rzucają tylko radosne "auguri!" i "buon anno!", które ulatują nad nasze głowy, wprawiając w drżenie powietrze i rozbrzmiewając echem na całej długości włoskiego buta. 


2015/12/21

Parmezan i inne przyjemności, czyli przewodnik po rodzajach włoskich serów

Źródło
Moja miłość do włoskiej kuchni nie zaczęła się aromatycznie i świeżo od pomidorów i bazylii, ale nieco „śmierdząco”, bo od serów. Na palcach jednej ręki można by było policzyć osoby, które nie znałyby odpowiedzi na pytanie czym jest parmezan, ricotta i mascarpone. Jednak prawdę mówiąc, te trzy najbardziej rozpoznawalne typy włoskich serów,  to dopiero czubek wielkiej góry lodowej. We Włoszech każdy region słynie z niepowtarzalnych serowych wyrobów, którym ciężko się oprzeć i które zyskały już popularność na całym świecie, w tym na polskich stołach. Miłośników włoskich serów ciągle przybywa, ja zdążyłam się w nich już nieco bardziej rozsmakować, dlaczego by więc nie zdradzić nieco więcej na ich temat? 

2015/12/08

Po bolońsku, czyli jak? Kulinarny przewodnik po stolicy Emilii-Romanii

 
Arbuz po bolońsku, czyli kulinarne ciekawostki prosto z regionu Emilia-Romania

Jedziemy. Tak się złożyło, że mieszkałyśmy w oddalonej od centrum dzielnicy Bolonii, o której zapominała często też i komunikacja miejska, zwłaszcza wieczorową porą. Odwozi nas więc dobroduszny kolega i w związku z tym, że region Emilii-Romanii i sama Bolonia były dla nas jeszcze zupełnie nowe i "świeże", opowiada nam o tutejszej kuchni:

"W Bolonii je się dość tłusto", zaczyna, a ja zastanawiam się czy tutejsze potrawy są w stanie przebić chociażby polski gulasz, " Ja na przykład jestem mistrzem w przyrządzaniu tortellini in brodo", dodaje z dumą wypinając pierś i spoglądając na nas w lusterku.

2015/12/01

Całusy ze Sieny



Mkniemy tak przez pomarańczowo-zielony toskański krajobraz, długie kolorowe pola wydają rozciągać się, po czym znikają w tyle, gdy odwracam za nimi co chwilę głowę. W radiu Gianna Nannini śpiewa do nas przeciągle "ti voglio tanto bene", wyznając nam uczucie, a my niewzruszeni śledzimy widoki za oknem. Tutaj, na małej wsi, wyśnione toskańskie krajobrazy stają się rzeczywistością i przybierają realnego kształtu. Wysokie cyprysy dodają sielankowego charakteru wąskiej drodze, za którą pasą się dwie kozy, a w gospodarstwie obok dumnie przechadza się wielki kogut, którego pianie budziło mnie codziennie niedługo po wschodzie słońca. Zachmurzone, szare niebo otula nas ociężałą atmosferą, wszyscy wolimy więc w milczeniu obserwować mijane wsie niż wdawać się w żywą dyskusję. Gęsta mgła zadumy opada, gdy wjeżdżamy na autostradę. Podskakujemy wcześniej na kilku nierównościach, a później włączamy się do płynnego, szybkiego ruchu po nieskazitelnie równym asfalcie.  Jak gdyby wybudzeni nagle z głębokiego snu spoglądamy na siebie i na kierowcę, czy przypadkiem nie udzielił mu się także nasz stan. Alessia wierci się na siedzeniu obok i częstuje nas pralinkami. "Byłyście kiedyś w Sienie?", pyta.